Szukaj

Zero waste - czy to coś dla Ciebie?

Katarzyna, 4 czerwiec 2020
Zero waste - czy to coś dla Ciebie?

Zero waste to hasło które coraz częściej dociera do nas z różnych stron.

Czym w praktyce jest filozofia zero waste i czy może się okazać, że znajdziesz w niej miejsce dla siebie?



Zero waste to ruch zapoczątkowany przez Bea Johnson. Żonę, matkę dwóch chłopców, mieszkającą w Kalifornii, francuskiego pochodzenia. Pewnego dnia zorientowała się, że wraz z rodziną wpadli w pułapkę konsumpcjonizmu. Nabyte przedmioty zaczęły ją przytłaczać, dostrzegła faktyczne ich ilości. W 2008 roku rozpoczęła swoją drogę w kierunku minimalizmu oraz szeroko pojętego ograniczania. Efektem jej starań stał się właśnie zero waste, czyli możliwie maksymalne ograniczenie śmieci. Od ograniczania kupowanych dóbr przeszła do ograniczania śmieci w które opakowane jest to co niezbędne. Zainteresowała się tym, dokąd trafiają wyrzucane przez nią śmieci i co się z nimi dalej dzieje. Zręcznie powiązała te dane z ich wpływem na środowisko i klimat. 

Filarem jej działań stało się postępowanie według 5 prostych kroków: 

  1. Refuse / Odmawiaj przyjmowania i kupowania rzeczy, które nie są Ci potrzebne;
  2. Reduce / Ograniczaj ilość produktów, których potrzebujesz;
  3. Reuse / Używaj ponownie rzeczy, które masz już u siebie;
  4. Recycle / Segreguj produkty, których nie udało się odmówić, ograniczyć lub użyć ponownie;
  5. Rot / Kompostuj pozostałe produkty.

W praktyce zero waste to minimalizm oraz działania powodujące jak najmniejszą szkodę dla środowiska, w tym ograniczanie ilości generowanych przez nas odpadów. I od razu uprzedzę - bycie zero waste nie oznacza konieczności zaadoptowania wszystkich zasad i idei z nim związanych. Tak na prawdę najefektywniejszy zero waste to takie działania, z którymi sami czujemy się dobrze. Tylko wtedy jesteśmy w stanie się im poświęcić.



PROSTE KROKI DO ZERO WASTE

  KROK 1 - WODA

Niezależnie od tego, na jakim etapie rozwoju w kierunku zero waste jesteś, powinieneś zaczynać właśnie od wody. Dlaczego? Bo odpady po wodzie generują dużo miejsca w Twoim koszu na śmieci. I rezygnując tylko z tego bardzo szybko zauważysz, że pojemnik z plastikiem wynosisz rzadziej niż wcześniej. A to zmotywuje Cię do dalszej walki z odpadami.

Szacuje się, że na świecie w każdej MINUCIE klienci kupują MILION plastikowych butelek. Ciężko to sobie wyobrazić? Mnie też …

Smutek ogarnia jeszcze większy, jeżeli zdasz sobie sprawę z tego, że większość tych opakowań nie przejdzie procesu recyklingu. Bo: A) butelka się do niego nie nadaje, B) proces recyklingu jest nieopłacalny, C) przy tak dużym napływie odpadów recykling zwyczajnie nie nadąża.

Dlatego już dziś zaopatrz się w ładną butelkę na wodę i noś ją ze sobą wszędzie tam gdzie to możliwe. Napełniaj ją kranówką lub wodą przefiltrowaną. Uzupełniaj na mieście i w biurze z dostępnych źródeł.

Argumentów za noszeniem własnej butelki z wodą znajdziesz w sieci mnóstwo. To, co przemówiło do mnie to:

  • oszczędności
  • komfort zakupów spożywczych - a raczej braku zgrzewek wody na liście zakupów (plecy dziękują za to do dziś)
  • rzadsze wynoszenie śmieci (przed wprowadzeniem tego kroku wynosiliśmy śmieci codziennie … )
  • chęć wyróżnienia się – mamy z mężem takie butelki, jakie do nas idealnie pasują i aż żal zostawiać je w domu.

Dodatkowo przeraziły mnie liczby. Ale nie te ze statystyk, które przyjmuję trochę z niedowierzaniem, ale nie podchodzę do nich osobiście.

Liczby, które na szybko przekalkulowałam w odniesieniu do mnie samej.

Mapa myśli dotycząca rocznej produkcji butelek plastikowych po wodzie na osobę


Średnio 1000 opakowań rocznie - tyle jest w stanie wyprodukować 1 osoba.

Noszenie ze sobą butelki to nie tylko oszczędność i chęć wyrażenia siebie. To JEST ratowanie przestrzeni w której żyjemy i pierwszy krok do zdrowych zmian.

Każda zmiana zaczyna się od jednostki.

1000 opakowań rocznie mniej robi różnicę.


Jakiej butelki używam obecnie i dlaczego?

butelka szklana Equa


  1. Jest szklana. W przeciwieństwie do plastikowej wielorazowej butelki godnie się starzeje. Dodatkowo świetny design.
  2. Można ją myć w zmywarce (oprócz zakrętki).
  3. Ma aż 750 ml pojemności. Jak wypiję 2 takie butelki w ciągu dnia to mam pewność, że jest ok :)

Jakiej butelki używa moja 4-letnia córka?

butelka dla dzieci Equa Rhino

  1. Jest plastikowa (bez BPA) i lekka. To ważne, bo jej przeznaczeniem są małe rączki dziecka.
  2. Ma super design, córka pokochała ją od razu.
  3. Można spokojnie całość wrzucić do zmywarki :)

W mojej przygodzie z przechodzeniem na zero waste przetestowałam już wiele butelek. Żeby zabieranie ze sobą własnej butelki w drogę weszło w krew, musi to być butelka skrojona na miarę naszych potrzeb z którą zwyczajnie fajnie się czujemy. Ludzka rzecz :)

W rzeczywistości nie ważne skąd masz butelkę, ważne aby ją ze sobą nosić. Wszędzie.


    KROK 2 - WŁASNY KUBEK

Kupowanie kawy na wynos to stała wypadkowa dnia wielu osób. Szczególnie dzięki stacjom benzynowym które zaczęły oferować naprawdę smaczną kawę na drogę.

Na potrzeby tego artykułu przyjmijmy, że średnio statystyczny Polak wypija 500 kaw rocznie. Pije ją w domu, w pracy lub w drodze. Jeżeli 1/3 wypitej kawy jest w drodze to nasz statystyczny Polak wyrzuca do śmieci 3 opakowania po kawie tygodniowo.

Taka liczba nie robi wrażenia. Jednak to, co chcę podkreślić to to, że jednorazowy kubek, w którym serwowany jest napój, w 90% nie nadaje się do ponownego przetworzenia.

   

Pomijam plastikową pokrywkę która aby była faktycznie przetworzona musiałaby zostać wyrzucona do odpowiedniego pojemnika (sic! na ulicy nie znajdziesz wydzielonego pojemnika na plastik).

Skupiam się na pozostałej części naszego odpadu - czyli papierowym kubku pokrytym warstwą polietylenu. Co to oznacza? To, że ten śmieć nie zostanie zrecyklingowany, bo jest pokryty właśnie tą ochronną warstwą. Dlaczego jest nią pokryty? Dzięki niej papier nie zacznie przesiąkać pod wpływem cieczy. Czy zakłady przetwórcze nie mogą tego jakoś ogarnąć? Nie bardzo, sam proces oddzielenia jednego od drugiego jest cholernie drogi. Poza tym z uwagi na przeznaczenie produktu (bezpośredni kontakt z żywnością) nie ma szans żeby ktokolwiek zaryzykował jego ponowne przetworzenie.

Ten papierowy kubek który wyrzucasz do śmieci to jeden z gorszych odpadów jakie generujesz. I nie tylko o kawę w kubku tutaj chodzi. To samo tyczy się na przykład coli którą kupujesz w Mc Donald's. Sama nieświadomie wyrzucałam papierowe opakowanie po coli do pojemnika na papier...

Pomimo stosunkowo małej liczby generowanych odpadów tego typu warto postawić sobie za cel ograniczenie ich zużycia. Właśnie przez pryzmat tego, co później dzieje się z tym opakowaniem. A przez blisko 500 lat nie dzieje się z nim nic, oprócz tego że się bardzo powoli rozkłada.

W Internecie znajdziesz wiele powodów dla których warto zastąpić jednorazowy kubek tym wielokrotnego użytku. Osobiście nie motywują mnie one wszystkie tak bardzo jak to co opisałam powyżej.

No może poza tym, że przyjemnie jest wyjść z domu/pracy z kubkiem ciepłej kawy lub herbaty w dłoni. 



Jakiego kubka używam obecnie i dlaczego?

kubek składany Stojo

kubek składany Stojo

1. Jest składany - mi to pasuje, bo po wypiciu mam mniejszy kłopot;

2. To jedyny kubek który pasuje do każdego cup holdera w samochodzie. JEDYNY...

3. Ma słomkę, więc idealnie zastępuje plastikowe kubki (i słomki) kiedy wychodzę na plażę czy do baru. Nigdzie do tej pory nie miałam problemu z nalaniem drinka do własnego kubka;

4. W środku ma miarkę więc każdy barista czy barman może sobie spokojnie odmierzyć ilość;

5. Nie jest termiczny - dla mnie osobiście to zaleta, ja lubię pić tak jak z jednorazowego kubka. Poza tym termiczny kubek nie zawsze mieści się pod ekspresem ... i się nie składa ...

6. Można myć w zmywarce - ufff :)

Ja w nawyku już mam zabieranie ze sobą własnego kubka. A dzięki temu że ten jest składany przychodzi mi to zadziwiająco łatwo. 



KROK TRZECI - RĘCZNIK PAPIEROWY

Ręcznik papierowy jeszcze trzy lata temu gościł na stałe w moim domu. Był używany przede wszystkim do sprzątania - wycierania kurzy, ścierania na bieżąco kuchennych blatów, wycierania rąk. Świetnie sprawdzał się jako pomoc przy rozlanym soku.

Jego głównym atutem było to, że po użyciu wyrzucałam go do kosza na śmieci i zapominałam o jego istnieniu.

Dlaczego więc od trzech lat nie kupiłam ani jednej rolki papierowego ręcznika? 

Zaczęłam świadomiej podchodzić do rzeczy, które przynosimy do naszego domu. Wspólnie z mężem zdecydowaliśmy się na przemyślane kroki w kierunku zero waste. Chcieliśmy zrobić kilka zauważalnych dla nas zmian. Pierwszą z nich było ograniczenie butelek plastikowych które wracały z nami ze sklepu. Drugim krokiem były właśnie papierowe ręczniki. Zaraz po plastikowych butelkach był to główny rodzaj generowanych odpadów.

Nam zerwanie z nałogiem używania ręczników papierowych przyszło naturalnie. Zakupiłam wówczas 8 ściereczek z mikrofibry które całkowicie zastąpiły mi te jednorazowe.

Psssst … mam je do tej pory i mają się świetnie :)



Dlaczego warto zrezygnować z jednorazowych ręczników papierowych?

  • generują aż trzy rodzaje odpadów: - cienka folia w którą są zapakowane, - ręcznik papierowy, - rolka na którą nawinięty jest papier
  • są nieekologiczne - do wyprodukowania 1 tony ręczników papierowych potrzeba ścięcia 17 drzew i wykorzystania 75 708 litrów wody (nie liczę nawet energii potrzebnej do przeprowadzenia tych wszystkich procesów)
  • w skali roku możesz zaoszczędzić średnio 300 zł
  • rezygnacja z ręczników papierowych to bardzo prosty i szybki sposób na ograniczenie produkowanych odpadów.



Gdzie wyrzucać ręczniki papierowe?

Pomimo tego, że ręczniki te są wykonane z papieru nie powinniśmy wyrzucać ich do niebieskiego pojemnika na śmieci. Zużyty ręcznik papierowy powinien trafić do odpadów zmieszanych.

Czas rozkładu takiego ręcznika wynosi maksymalnie do 4 tygodni. To prawda, liczba nie powala :). Jednak zużywając rolkę ręczników tygodniowo mamy już sporą górkę śmieci.

Czy warto jest poświęcać cały proces produkcyjny, logistyczny, sprzedażowy dla odpadu który trzymam w ręku średnio 20 sekund?

Zwróć również uwagę na trzeci składnik odpadowy występujący w przypadku niektórych ręczników papierowych - gilzę. Gilza to tuba na którą nawinięty jest papier. Dla komfortu stosowania jest ona utwardzona dzięki łączeniu bardzo silnym klejem. Taka tuba nie ulega recyklingowi, bowiem rozwarstwienie kleju jest w tym przypadku praktycznie niemożliwe.

Czy ręczniki papierowe są bardziej higieniczne?

Bzdura. Jeżeli ktoś generalnie utrzymuje wokół siebie czystość, to stosowanie ręcznika papierowego na pewno nie wpływa na poziom higieniczności w jego otoczeniu.

Używanie ściereczek (np. z mikrofibry) do sprzątania i oddzielnie ręczników kuchennych wielorazowych do wycierania rąk i naczyń również jest higieniczne. Tak jak we wszystkim należy pamiętać o tym, aby regularnie te ręczniki wymieniać i prać. Do tego warto zaopatrzyć się w kilka kolorów ściereczek tak, aby odgórnie przydzielić dany kolor do obszaru sprzątania.

Ręcznik papierowy w toalecie

Jeżeli w toalecie publicznej korzystasz z ręcznika papierowego zrób to proszę wydajnie - odsyłam do filmiku pokazującego jak zużyć tylko jeden listek ręcznika do całkowitego osuszenia rąk :)



Jeżeli faktycznie nie wyobrażasz sobie życia bez udziału ręcznika papierowego rozważ proszę jego redukcję. Niech ta rolka ręcznika starczy Ci na miesiąc. A niech tam, niech starczy na pół roku. Rok! To możliwe, musisz tylko chcieć (i zaopatrzyć się w zestaw ścierek :)) i korzystać z ręcznika papierowego tylko wtedy, kiedy na prawdę nie ma innego wyjścia.

Spróbuj i przekonaj się, jak małym wysiłkiem możesz wprowadzić pozytywne eko zmiany.



KROK CZWARTY - WŁASNE WORECZKI

Ciężko pracujemy, żeby móc kupować, dlatego zakupy powinny nie tylko zaspokajać nasze podstawowe potrzeby i napełniać lodówkę, ale również odzwierciedlać nasze wartości.

Bea Johnson, Pokochaj swój dom

Nasza rodzina doskonale wie, że codzienne wybory jakich dokonujemy mają znaczenie. Hasła i slogany mówiące o tym, że każdy głos się liczy są jak najbardziej uzasadnione. Na pewno znasz dobrze powiedzenie kropla drąży skałę. I niezależnie od tego, czy się pod nim podpisujesz czy też nie fakty mówią same za siebie.

Pamiętam, jak podjęłam decyzję o tym, że zaprzestaję pakowania warzyw i owoców do plastikowej zrywki. Kupowałam luzem, na naguska. Dlaczego z dnia na dzień zerwałam z nawykiem który miałam odkąd sięgam pamięcią?

Bea Johnson w swojej książce Pokochaj swój dom opisuje drogę śmieci, które najpierw zapraszamy do naszego domu uruchamiając tym samym masową spiralę potrzeby ich produkcji, a potem po bardzo krótkim czasie użycia pozbywamy się ich wyrzucając do kosza na odpady. W momencie kiedy śmieciarka odbiera od nas kubły przestajemy o nich myśleć. A one dopiero zaczynają swoją drogę. Przeraziłam się tym, ile śmieci produkujemy w naszym mieszkaniu. Ale jeszcze większe przerażenie wywołała myśl, że większość tych śmieci będzie się rozkładać jeszcze długo po tym jak mnie już nie będzie. Zostawiam po sobie ślad. Ale jaki?

W Polsce jeszcze rok temu kupowanie do własnego woreczka nie było specjalnie popularne. Nie było też postrzegane jako właściwe. Teraz coraz więcej osób zaczyna dostrzegać zbyteczność foliowych zrywek i ich wpływ na środowisko. Kasjerzy nie dziwią się widząc owoce zapakowane do własnego woreczka. Czy myślisz, że ten trend pojawił się sam z siebie? Duże sklepy sieciowe zaczynają wprowadzać do swojej oferty coraz więcej warzyw i owoców do kupienia luzem, ograniczają plastik i dają swoim klientom możliwość zakupów do własnych opakowań (np. Auchan wprowadziło do sprzedaży woreczki z siatki, Carrefour nie robi problemów przy zakupie serów i wędlin do własnych pojemniczków). To wszystko dzięki takim jednostkom jak my, które wiedzą, że każdy wybór ma znaczenie.

Kupowanie do własnego woreczka / pojemnika / siatki to właśnie 4 z 5 podstawowych kroków który musisz przed sobą postawić w drodze do zero waste.

Uwierz mi na słowo - poczujesz ulgę nie zapraszając do domu foliowych zrywek które po kilkunastu do kilkudziesięciu minut trafiają do kosza na śmieci. 



Masowa produkcja torebek foliowych zaczęła się pod koniec XX wieku. Na Zachodzie, a potem również i w Polsce były przez wiele lat darmowym dodatkiem do zakupów. Nawyk ten jest widoczny u wielu sprzedawców również dziś, gdy w warzywniaku pani sięga po foliówkę do zapakowania 3 jabłek. To obłęd.

Komisja Europejska wymusiła na krajach członkowskich ograniczenie zużycia toreb foliowych - dzięki temu od września 2019 roku musimy w Polsce zapłacić 0,25 zł za popularną reklamówkę. Niestety ustawa nie objęła tych najcieńszych torebek - jednorazówek. A wśród całego spektrum torebek foliowych te są chyba najgorsze - tak cienkie, że nie nadają się praktycznie do ponownego użycia i po spełnieniu swojej roli doniesienia do domu posegregowanych skrupulatnie warzyw i owoców i zdarciu nalepki z wagą trafiają od razu do kosza na śmieci.

Za pakowanie czegokolwiek w zrywkę foliową powinno być osobne miejsce w piekle. Zupełnie nie wiem skąd się to w nas wzięło, że nawet jedną cytrynę potrafimy włożyć do foliówki, żeby bezpiecznie dotrwała do domu - nie stykając się po drodze bezpośrednio z innymi produktami.

Jak więc robić zakupy nie korzystając z foliówek w ogóle?

1. DUŻA TORBA NA ZAKUPY - na pewno masz gdzieś tekstylną torbę na ramię - przeszukaj szafki i zacznij z niej korzystać; jeżeli nie masz - zapewne kilka takich toreb jest w rodzinie, u znajomych - może będą chcieli się podzielić; jeżeli czeka Cię zakup takowej - postaw na jakość, niech to będzie inwestycja na długi czas.

2. WORECZKI WIELORAZOWE - minimum 3 różnej wielkości; pakuj do nich warzywa, owoce, kasze, makarony, bakalie, wszystko to co jest dostępne luzem.

3. SZKLANE SŁOIKI - przydadzą się do zakupów na wagę takich produktów jak mąka, cukier, kapusta kiszona, oliwki i wszystko to, czego nie włożylibyście do woreczka, a macie możliwość kupić na wagę.

4. WOREK NA PIECZYWO - warto zainwestować w oddzielny worek na pieczywo dostosowując jego rozmiar do naszych potrzeb.

Autor: Daria Shevtsova


Ważne - jeżeli kupujesz suche produkty do woreczków wielorazowych po powrocie do domu przepakuj je do słoików. W przeciwnym razie mogą się nimi zainteresować np. mole spożywcze.

Gdzie kupować do własnych woreczków?

Wszędzie. Warzywniak, pobliski targ, supermarket. Unikaj ciasno owiniętych folią produktów, wybieraj te luzem. Pakuj po kilka produktów do woreczków i daj kasjerowi do zważenia. Uwierz, że coraz mniej osób takie zakupy dziwią.

Dlaczego warto kupować do własnego woreczka?

Nie zapraszasz niepotrzebnych śmieci do domu. Tym samym coraz rzadziej będziesz wynosić śmieci - czy to nie jest win-win?

Nie zaśmiecasz środowiska bezsensownym odpadem jakim z pewnością są foliówki.

Możesz poczuć się lepiej - ze swoim unikatowym woreczkiem już nie jesteś przeciętnym Kowalskim :)

Jak pakować do własnego woreczka?

Owoce i warzywa po prostu włóż do worka i za nie zapłać. Kasjer/sprzedawca sam zajrzy do środka worka żeby nabić odpowiedni produkt. Możesz poprosić o wytarowanie wagi woreczka, co jest szczególnie istotne przy sypkich i lekkich produktach - bez sensu płacić za własny worek.


Jak dbać o higienę woreczków?

Co jakiś czas je wypierz - ręcznie lub w pralce na delikatnym programie. Z uwagi na regularne ich pranie warto mieć w zapasie więcej niż niezbędne minimum jakim są 3 woreczki.



Woreczki wielorazowe których my używamy

Przetestowaliśmy mnóstwo woreczków. Żadne nie okazały się strzałem w dziesiątkę. Dlatego też ze zlepku własnych doświadczeń postanowiłam stworzyć woreczki swojego projektu, które okazały się być niezastąpione.


Mają przepiękne kolory, dzięki czemu zakupy to jest teraz wyższy poziom :)

Są wykonane z polskiego lnu i podwójnego bawełnianego sznurka. Co ważne, szczególną uwagę zwracałam na sznurek właśnie - nie zawiera w sobie żadnych mikrocząstek plastiku. Chciałam, aby było naturalnie.

Sznurek jest podwójny, dzięki czemu nic, ale to NIC nie wypadnie z woreczka. Możesz mieć pewność, że w domu wyjmiesz produkty w takim samym stanie w jakim zostały zapakowane.

Mają naszywkę z wagą woreczka. Możesz nałożyć produkty do woreczka bez jego uprzedniego ważenia. Sprzedawca odejmie wagę woreczka dzięki informacji na naszywce. Jest to duże ułatwienie w sklepach na wagę - nie trzeba wcześniej ważyć woreczka i zapisywać na nim flamastrem lub kredką wagi.

woreczki wielorazowe Ecobox


Worek na pieczywo którego używamy

Nie posiadamy w domu chlebaka - brak miejsca - więc zdecydowaliśmy się na oddzielny worek na pieczywo. Dzięki temu bawełnianemu workowi z Naturofaktura nie ma potrzeby przekładania pieczywa do chlebaka - chleb i bułki nie czerstwieją tak szybko jak w przypadku innych tkanin i worków.

worek na pieczywo Naturofaktura

Na całym świecie tylko 3% torebek foliowych ulega procesowi recyklingu. Pozostała część wytworzonych foliówek rozkłada się na wysypiskach (przy bardzo pozytywnym myśleniu że tam trafią).


Nie dokładaj w tym swojego śladu. To bez sensu.




KROK PIĄTY - MÓWIENIE "NIE"

Paradoksalnie jest to najłatwiejszy krok do bycia zero waste. Jeżeli nie zapraszasz niepotrzebnych przedmiotów i jednorazówek do domu, to tym samym ograniczasz potrzebę ich redukowania. 

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić :)

Dopóki nie zaczniesz myśleć o tym, jakie przedmioty zapraszasz do własnego domu, nie będziesz świadoma/y tego ile tych przedmiotów jest. Jeżeli są Ci potrzebne - super! Zadbaj o to, aby jak nadłużej służyły. 

Jeżeli jednak wracasz do domu z ulotką którą odruchowo zabrałaś/eś, drobnymi zakupami które nadgorliwy kasjer zapakował Ci w podwójną siatkę (żeby się ucho nie urwało), potwierdzeniem z bankomatu, kserówkami ze szkoły oraz kosmetykami z promocji – to wiedz jedno – masz przed sobą dużo pracy związanej z zarządzaniem tymi przedmiotami. Przedmiotami, które prędzej czy później musisz wyrzucić. 

Ulotka – spojrzysz na nią przez ułamek sekundy. Najbardziej prawdopodobne jest, że jej treść nie okaże się dla Ciebie interesująca. Ląduje do kosza. Siatka na zakupy – jednorazowa, po przyniesieniu zakupów do domu nie jest Ci już potrzebna. Prawdopodobnie wyląduje w koszu na śmieci. Możliwe, że jesteś na tyle świadomy, że postarasz się w jakiś sposób przed wyrzuceniem wykorzystać ją ponownie. Nadal jednak jest to odpad, którym musisz zarządzić. Potwierdzenie z bankomatu – nie oszukuj się, i tak tego nie czytasz. Ląduje w koszu. Kserówki ze szkoły – są tam z pewnością ważne informacje. Przeczytasz raz. Jeżeli to materiał do nauki – zostawisz do powtórki lub na wieczne “może kiedyś do tego wrócę”. Kosmetyki z promocji – potrzebowałaś/eś tylko antyperspirant, ale akurat była promocja „w zestawie taniej”. W zasadzie tego drugiego kosmetyku nie potrzebujesz. Ale było taniej, oszczędzasz pieniądze.

Każda z tych rzeczy niesie ze sobą ślad. Jej wyprodukowanie kosztowało – zużyto nie tylko zasoby finansowe, ale i naturalne. Pracę wykonało ogrom ludzi – od konceptu, przez pracę fizyczną, po logistykę i spedycję danego przedmiotu.

Pomyśl o tym za każdym razem, gdy zabierasz coś do domu. To świetna
forma minimalizowania oraz zapraszania do domu tylko wartościowych dla nas
samych przedmiotów. 


Żyjemy w XXI wieku, w kraju w którym nasycenie rynku Internetem wynosi 105%
(stan na rok 2018 według Raportu o stanie rynku telekomunikacyjnego w Polsce w 2018 r.). Szeroko pojęty marketing powinien przenieść się do Internetu właśnie. Wydawanie pieniędzy na ulotki i gazetki informacyjne jest w mojej ocenie bez sensu. To samo dotyczy firmowych gadżetów rozdawanych przy okazji szkoleń, konferencji etc. Zdecydowana większość długopisów z logo danej firmy jest bezużyteczna - są wytworzone po kosztach i marnie się nimi pisze. Jaka to wizytówka dla firmy, której logo jest na długopisie umieszczone? Materiały ze szkolenia czy studiów w postaci wydruków… Warto być obecnym na szkoleniu również myślą, nie tylko ciałem. Jeśli zechcesz wrócić do jakiejś części szkolenia -poproś o przesłanie materiałów np. na mail.

Wiele osób uważa odmawianie za dowód braku dobrego wychowania. Dla mnie jest to dowód na to, że dbam o siebie i swoje otoczenie. Mam tu na myśli nie tylko efekt zanieczyszczenia środowiska jednorazowymi przedmiotami, ale również moją prywatną przestrzeń - mój dom, mieszkanie, pokój. Nie potrzebujemy w naszym życiu tylu przedmiotów. Zero waste to również minimalizm. To dbanie o to, aby wszystko co nas otacza było po coś, było warte tej przestrzeni którą nam zabiera, a przede wszystkim aby spełniało swoją funkcję i służyło jak najdłużej. Spójrz na przedmioty, które Cię otaczają i zadaj sobie te pytania. Czy ta rzecz spełnia swoją funkcję? Czy faktycznie z niej korzystam? Co ta rzecz mówi o mnie?

Każdy z nas ma w domu takie miejsce, do którego odkłada wszystkie drobne, niepotrzebne rzeczy. To może być szuflada w biurku, wiklinowy koszyczek przy drzwiach, parapet w kuchni, torebka. Zachęcam do sprawdzenia tego miejsca i przyjrzenia się każdej rzeczy która tam jest. Skąd ją masz, jak się tam znalazła, czy jest przydatna, od jakiego czasu tam leży? Wielce prawdopodobne jest, że to małe ćwiczenie uświadomi Ci jak bardzo musisz nauczyć się odmawiać. 


ZERO WASTE W ŁAZIENCE

Temat zero waste jest bardzo szeroki. Im dalej w las, tym więcej drzew. Jeżeli zaczniemy myśleć o ograniczaniu odpadów w sekwencji pomieszczeń gospodarczych, to najłatwiejsze i najszybsze zmiany uzyskamy zaczynając od łazienki.

Łazienka powinna być zaraz po sypialni oazą spokoju, maksymalnie umożliwiać wieczorne wyciszenie, a rano nie zalewać falą bodźców. Wiąże się z tym maksymalne ograniczenie przedmiotów jakie się w niej znajdują oraz wybieranie dobrych jakościowo produktów.

Dobra jakość. Co za tym stoi? Jednym z warunków tej dobrej jakości jest opakowanie oraz fakt, w jaki sposób zachowa się po zużyciu. Czy nadaje się do ponownego przetworzenia? W jaki sposób będzie się rozkładać? Czy da się łatwo naprawić ten przedmiot (np. suszarka do włosów)?

Skupiając się na drugim życiu tych przedmiotów, czyli życiu po zużyciu poniżej znajdziecie kilka łatwych zamienników przyjaznych środowisku.

  1. Szczoteczka do zębów - zamiast plastikowej wybierz bambusową.
  2. Pasta do zębów - wybieraj aluminiowe tubki pasty lub te w szklanych pojemnikach.
  3. Kosmetyki - unikaj plastikowych opakowań, wybieraj szkło lub aluminium.
  4. Mydło - wybieraj mydło w kostce zamiast mydła w płynie.
  5. Szampon - wybieraj szampon w kostce zamiast plastikowego opakowania.
  6. Patyczki do uszu - wybierz patyczek wielorazowy zamiast jednorazowych.
  7. Papier toaletowy z makulatury, na sztuki zamiast papieru z celulozy zapakowanego ciasno w plastik.
  8. Kosmetyki w szklanych opakowaniach, najlepiej od firm, które prowadzą zbiórkę własnych opakowań.

Minimalistyczne, zeroodpadowe nawyki powinny mieć swoje odzwierciedlenie również w naszej kosmetyczce oraz półce w łazience. Warto jest zainwestować w kilka produktów, które faktycznie działają i które FAKTYCZNIE wykorzystamy. Półka pełna kremów, kosmetyków, produktów stylizacyjnych do włosów symbolizuje chaos, w jakim się znajdujemy. Nie potrzebujesz tylu kosmetyków. Piszę to ja, osoba, która lubi sprawić sobie przyjemność jakimś kosmetycznym zakupem i lubi mazidła. Ale! Nie lubię wydawania pieniędzy na rzeczy, z których w pełni nie korzystam. Nie lubię chomikowania (czytaj: kupię krem do twarzy dopiero, kiedy skończy mi się dotychczasowy). Nie lubię nadmiaru. Nie lubię tracić czasu na szykowanie się w łazience. Nie lubię kurzu na przedmiotach, a z tym właśnie kojarzy mi się półka wypełniona przedmiotami.

Z dotychczasowego tekstu wynika, że zero waste w łazience to odpowiedzialne zamienniki używanych przez nas produktów oraz mniej kosmetyków. A co z przedmiotami, które muszą się znaleźć w naszej łazience, takimi jak szczotka do toalety lub komplet łazienkowy? Jeśli w którymś momencie przyjdzie Ci wymienić te przedmioty na nowe, to poszukaj materiału bardziej szlachetnego niż plastik. Może być to bambus, ceramika, szkło, … Wiem, że ten materiał jest droższy, ale posłuży na dłużej! Dodatkowo, będzie się ładniej prezentować w łazience (niestety plastik ma to do siebie, że po krótkim czasie płowieje, staje się szary i nijaki). 

Coraz częściej znajduję firmy, które za cel postawiły sobie produkowanie przedmiotów z użyciem materiałów pochodzących z recyklingu. Firma Biom Paris produkuje szczotki do toalety wykonane w całości z materiałów pochodzących z recyklingu. Końcówka szczotki jest wykonana z odpadków po burakach. Cały koncept jest szalenie ciekawy, polecam sprawdzić ich stronę.

Będąc w temacie łazienkowego zero waste nie sposób pominąć tematu zużycia wody. Ten temat to doskonały przykład na to, że zero waste nie kończy się na lepszych zamiennikach jednorazowych produktów. Zero waste to sposób myślenia o otaczających nas przedmiotach oraz energii. Wchodząc w ten nurt zaczynasz myśleć o wszystkim, co Cię otacza, w tym wypadku liczyć każdą kroplę wody.

Woda, który wypływa z kranu nad umywalką czy z prysznica to dobra, czysta woda, która przeszła przez długi proces uzdatniania w zakładzie wodociągowym. Jest to woda, która nie powinna być przez nas marnowana. Spuszczana bezmyślnie trafia do kanalizacji, a stamtąd do oczyszczalni ścieków, na koniec do morza. Nie jesteśmy jej już w stanie ponownie użyć, ponieważ miesza się ze słoną, morską wodą. Obecne zmiany klimatyczne doprowadzają w Polsce do częstych stanów suszy. Brak odpowiedniej ilości i właściwej częstotliwości opadów deszczowych, skwarne, suche i wyjątkowo długie okresy letnie, a także brak opadów śniegu doprowadzają do sytuacji, w której powinniśmy liczyć się z każdą kroplą wody.

Poniżej 3 bardzo proste sposoby do zastosowania w łazience, dzięki którym zaoszczędzisz wodę i rachunki:

  1. Zakręć kran podczas mycia zębów.
  2. Zakręć prysznic podczas namydlania ciała lub mycia włosów.
  3. Nie spłukuj wody w toalecie, jeśli nie jest to konieczne.

Warto również wspomnieć o praniu. Przed każdym wrzuceniem czegoś do kosza na pranie zadaj sobie pytanie, czy ta rzecz faktycznie tego prania wymaga. Jest to w zasadzie dość trywialna prawda, jednak łatwo jest złapać się na automatycznym i beztroskim wrzucaniu ubrań do prania. Częste pranie ubrań niszczy tkaninę, przez co skraca się okres jej świetności. Dodatkowo, częściej uruchamiana pralka to więcej zużytej wody.

Bardzo dobrym sposobem na oszczędzanie wody jest branie zimnego prysznica. 30 sekund takich zimnych tortur budzi lepiej niż poranna kawa, a oszczędność wody możemy szacować na około 95%. Dla weteranów zimnego prysznica ten czas często wydłuża się do 2 minut. Nadal możemy liczyć do 80% oszczędności wody. Przy gorących kąpielach oprócz samej wody warto również policzyć emisyjność dwutlenku węgla potrzebną do jej podgrzania.

Więcej sposobów na oszczędzanie wody znajdziesz w tym artykule.

Dodatkowo, już niedługo pojawi się na blogu moja rozmowa z Patrycją z Less Waste Homes na temat mądrego oszczędzania wody w domu. 


PRZESIADKA NA ROWER 

test roweru cargo z butelką termiczną WINK w ręku



W szerszej perspektywie zero waste warto zrobić również rachunek sumienia co do śladu węglowego jaki po sobie zostawiamy. Każda czynność, każdy przedmiot z jakiego korzystamy niesie ze sobą ślad węglowy. Ślad węglowy przedmiotu lub czynności to nic innego jak suma energii potrzebnej do wyprodukowania przedmiotu lub towarzysząca danej czynności.

Jako przykład weźmy jazdę samochodem. Jak wskazują dane Parlamentu Europejskiego transport jest odpowiedzialny za 30% emisji dwutlenku węgla w Europie. W tym 60% pochodzi z samochodów. Problem nie byłby aż tak znaczny, gdyby nie to, że zazwyczaj trasę samochodem pokonujemy samodzielnie.

W miarę rozwoju społecznego i wzbogacania się państw dobrobyt przeciętnego Kowalskiego wzrasta. Z roku na rok zarabia coraz lepiej, bez problemu jest w stanie pokryć podstawowe potrzeby konsumpcyjne. Kilkadziesiąt lat temu posiadanie samochodu było reprezentacją dobrobytu. Dziś posiadanie 1 samochodu na gospodarstwo domowe to standard. Coraz częściej spotykamy się z modelem 2 samochody i więcej na gospodarstwo domowe*. Samochód jest głównym sposobem przemieszczania się. Do tego stopnia, że nawet parkując auto staramy się zaparkować je jak najbliżej miejsca docelowego, aby przypadkiem nie musieć pokonać pieszo zbyt długiego dystansu. Absurdalne, nieprawdaż? 

*krzywa dobrobytu w krajach rozwiniętych i rozwijających się stale rosła do momentu wystąpienia pandemii

Zakładając, że jedno tankowanie diesla to 50 l, produkujemy ponad 130 kg dwutlenku węgla. Przy benzynie będzie to około 115 kg. Każdy z nas może sprawdzić, ile zanieczyszczeń powoduje jego droga do pracy, szkoły, na zakupy, etc. korzystając np. z tego kalkulatora. Może jest sposób, aby ten ślad węglowy zmniejszyć? 

Nasz przykład pokazuje, że uświadomienie sobie problemu i aktywne szukanie alternatywnych rozwiązań to klucz do zdrowszego życia. Jesteśmy standardową rodziną o modelu 2+2+pies. Mieszkamy w centrum Wrocławia. Na początku tego roku podjęliśmy decyzję o sprzedaży samochodu i całkowitym przemieszczaniu się pieszo / rowerem / komunikacją miejską. Ta decyzja, choć podjęta po wielu wieczornych rozmowach, zderzeniu się ze zdziwieniem i niedowierzaniem bliskich, była jedną z najlepszych wspólnie podjętych decyzji. Wbrew powszechnemu osądowi, dała nam wolność. 

Nie chcę tu opisywać całego procesu decyzyjnego, motywów, rozwiązań i ostatecznych efektów, ponieważ jest to temat szeroki i z pewnością na osobny artykuł. Chcę jedynie wskazać, że (again) nasze codzienne wybory mają znaczenie. I każdy drobny gest w kierunku zmniejszania śladu, jaki po sobie zostawiamy, nie pozostaje niezauważony.

Na początek, jeżeli samochód to nasze główne źródło transportu, warto umówić się z samym sobą, że trasy do 2 km pokonujemy pieszo. Takie działanie jest nie tylko ogromną oszczędnością ekologiczną i finansową, ale również ma charakter prozdrowotny. Jeżeli ten spacer przejdziemy dodatkowo bez telefonu w ręku, możemy REALNIE odpocząć, mieć chwilę na refleksję i obserwację otoczenia. Poza tym spacer z telefonem w ręku mocno obciąża odcinek szyjny kręgosłupa.

Kolejnym pomysłem na ograniczenie śladu węglowego związanego z komunikacją jest rozważenie zamiany trasy samochodowej na komunikację miejską. Chociażby raz w tygodniu. Chociażby jakaś część tej trasy. Nagrodą będzie czytanie książki - w samochodzie tego nie zrobisz, a kiedy ostatni raz miałaś/miałeś na to faktycznie czas? :)


KSIĄŻKI O TEMATYCE ZERO WASTE

Temat zero waste jest tak rozległy, że ciężko jest okroić listę polecanych książek do kilku pozycji. Zero waste może dotyczyć każdego aspektu naszego życia. Jako, że problem posiadania i ograniczania, a także recyklingu i odzyskiwania jest stosunkowo nowy, na rynku cały czas pojawiają się nowe, ciekawe materiały.

Poniższe 3 pozycje to książki, od których zdecydowanie warto jest zacząć:

  1. Pokochaj swój dom, Bea Johnson - zawiera w sobie szeroko pojęte zero waste, świetny przykład przechodzenia z typowo amerykańskiego modelu konsumpcjonistycznego do świadomego konsumenta.
  2. Gotuję nie marnuję, Sylwia Majcher - tę pozycję będę polecać zawsze, ponieważ otworzyła mi oczy na temat marnowania żywności. Do tego nie zostawiła mnie z tymi rozdziawionymi oczyma, ale nauczyła prostych technik radzenia sobie z produktami spożywczymi, a raczej tym co po nich zostaje.
  3. F**k plastic, 101 ways to free yourself from plastic and save the world, Surfers against Sewage - ta książeczka to idealna forma dla wszystkich tych, którzy chcą mieć podane na tacy sposoby na ograniczanie plastiku, coś co można łyknąć w godzinę i mieć pomysł na zmiany. Z tej pozycji na przykład dowiedziałam się o woskowijkach. Moje zastosowanie woskowijek wykracza jednak zdecydowanie poza wielorazowe opakowanie na drugie śniadanie. 

W dzisiejszych czasach całą wiedzę można również posiąść samemu bazując na materiałach dostępnych za darmo w Internecie oraz bibliotekach. Sama w ten sposób nauczyłam się np. haftu. Jednak skorzystanie z wiedzy podanej już na tacy i zaserwowanej w niebyle jaki sposób ma swoje plusy :) Dlatego bardzo polecam oprócz powyższych pozycji różnego rodzaju kursy i warsztaty.

A w tym kurs dla początkujących zero wasterów 15 dni do zmian zero waste.



Zero waste to szybko raczkujący ruch w Polsce. Kiedy się nim zainteresowałam, nikt z moich znajomych nawet o tym nie słyszał. Słyszałam jedynie opinie: Ale po co? Przecież sama nie zbawisz świata. Utrudniasz sobie tylko życie.

Na przestrzeni tych 3 lat, a w szczególności w ostatnim roku, zauważyłam wiele pozytywnych zmian. Nadal bardzo rzadko spotykam podczas zakupów kogoś, kto tak jak ja pakuje produkty do własnych woreczków i słoików (nie liczę sklepu Bez Pudła, gdzie taka jest intencja i właścicielki i kupujących). Jednak widzę zmiany w popularnych sieciówkach spożywczych takich jak Carrefour czy Lidl. To, że te sklepy mówią o tym, że dostrzegają problem plastiku, że pozwalają robić zakupy do własnych opakowań, że sprzedają torby wielorazowe z hasłem zero waste i woreczki na warzywa i owoce - to wszystko o czymś świadczy. Pod warstwą greenwashingu (bo te sklepy tylko stwarzają pozór bycia eko, hasło mniej plastiku w plastiku zwyczajnie mnie śmieszy, a woreczki które sprzedają sprowadzane są z Chin) kryje się nadzieja na realną zmianę. 

Sto osób wprowadzających drobne zmiany do swojego życia uzyska całościowo większy efekt niż jedna osoba mająca zero waste opracowane w każdym najmniejszym aspekcie. Duże marki mówiące o zero waste, nawet w sposób nieudolny, to po pierwsze dowód na to, że ruch rośnie w siłę. Po drugie, zapewnia to efekt domina - szerzenie idei zero waste.

Wiele osób w odpowiedzi na pytanie dlaczego próbują swoich sił w zero waste jasno wskazuje, że jest to element solidarności międzypokoleniowej. Chcemy, aby nasze dzieci mogły korzystać z elementarnego prawa do życia w zgodzie z przyrodą, oddychać czystym powietrzem, chodzić na spacery do lasu, lepić bałwana zimą. Wizja świata pełnego śmieci, smogu, zabetonowanych przestrzeni nas przeraża. Zawsze, w każdej sytuacji, warto zadać samemu sobie pytanie co jestem w stanie zrobić. Zero waste jest tu odpowiedzią i pozwala zrobić bardzo wiele. Właściwie to na działaniu się skupia, i to jest w tym ruchu piękne.

Niezależnie od miejsca w którym jesteś i w co wierzysz, zadaj sobie pytanie - co możesz zrobić już dziś żeby jutro było odrobinę lepsze?







Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj